wtorek, 20 marca 2018

Traktorzystki

Dzisiaj będzie bibliotecznie, książkowo, ilustratorsko. Nie będzie o traktorach, które trzeba przyznać w Irlandii były dość popularną zabawką dla dzieci ale jakoś mój syn nigdy nie miał marzenia , aby takowy posiadać, wiec nawet okres zabaw samochodzikami minął u nas bez maszyn rolniczych. Co innego książka.:) Znacie moje podejście do książek dla dzieci- najpierw ilustracje, potem tekst. Jak są piękne ilustracje a tekst mało udany, zawsze można książkę dla dzieci po prostu pooglądać i coś sobie po opowiadać. Na szczęście na rynku coraz więcej tytułów z pięknymi ilustracjami i ciekawym tekstem. W bibliotecznych poszukiwaniach wpadła mi w ręce książka o dość ekscentrycznym tytule: "Tyranozaur i Traktorzystki" , lecz bynajmniej nie tylko tytuł przyciągnął moją uwagę a jak zwykle ilustracje. Książka jest przyjemną historią o dwóch dziewczynkach mieszkających na dnie talerza, które pewnego dnia wsiadają na traktor i wyruszają w podróż. Ekscytująca podróż przez tapety na ścianach w ucieczce przed tyranozaurusem.
Kolejne kartki tej książki to właśnie takie tapety, a może bardziej plakaty? Każda ilustracja w tej książce mogła by zdobić pokój dziecięcy. Zachwycam się każdą ilustracją i wtedy przychodzi mi myśl, że już gdzieś takie rysunki widziałam. No tak :  u Jasia "Przygody Śnieżka i Węgielka" i w sieci: cyferki i urodziny prosiaczka - gdy ubolewałam, że moje dzieci już z takich książek wyrosły. 
Sięgając głębiej w dokonania  Aleksandry Woldańskiej - Płocińskiej okazuje się, że ta młoda artystka nie tylko ilustruje książki dla dzieci , tworzy też plakaty, pocztówki i inne . 
Serce rośnie, jak człowiek widzi, że mamy w Polsce takich świetnych ilustratorów. Zatem jest nadzieja dla przyszłych pokoleń, tylko wy rodzice pamiętajcie : czym skorupka za młodu..... :)





 Ilustracje ze strony autorskiej , jest też plakat tutaj .
 Kilka zdjęć wspomnień: 



 i pozostałe piękne książki , ilustracje, plakaty

























Piękne plakaty też TUTAJ 

 O i w starej poczciwej Architekturze też się coś znajdzie ;)
 Już wiosennie i świątecznie. Pocztówki  - dla mnie cudne.



 No i na koniec jeszcze nowość wydawnicza z tego roku: 





Pani Olu czekamy na kolejne wspaniałe ilustracje.

wtorek, 27 lutego 2018

Architektura na miarę dziecięcych zainteresowań


Dzieci są coraz większe, bardziej wymagające i coraz trudniej zainteresować je jakimiś zabawkami. Konkurencja też jest spora, bo trudno konkurować z elektroniką, która zapewnia naszym dzieciom ciągłą interakcję. U nas nie słabnie popularność  właściwie tylko jednej zabawki od prawie 8 lat a mianowicie LEGO. I ostatnio odkryliśmy wreszcie coś równie ciekawego i zajmującego, co pochłania mojego dziewięciolatka. To są puzzle przestrzenne. 
Firma Ravensburger ma w swojej kolekcji wiele modeli najsłynniejszych budowli świata w wersji dziennej i nocnej - z oświetleniem. Są to budowle, które układa się z niewielkich plastikowych puzzelków ponumerowanych od wewnątrz. W końcowym efekcie powstaje dość spora przestrzenna konstrukcja. Dlaczego te puzzle są fajne? Jest je trudniej ułożyć niż płaskie obrazy, potrzeba zatem manualnych umiejętności. Przedstawiają realistycznie konkretne budowle poszerzając tym samym wiedzę dzieci o świecie i architekturze. O ile pewnie większość 8- 9 latków wie, że wieża Eiffla stoi w Paryżu to już zapewne nie wielu wie gdzie stoi  Empire State Building. Układamy, szukamy sobie na mapie, mówimy o nich. Mają w sobie coś takiego, że wciągają. Do tego wersja nocna z oświetleniem na baterie jest dodatkowo fajną nocną lampką. Syn już mówi, że chce mieć całą kolekcję, całe wielkie miasto. 
















 Dodatkowo ostatnio dostał puzzle przestrzenne trochę na innej zasadzie. Przedstawiają cały Manhattan a poszczególne budowle składają się z nieco większych elementów ze sklejki drewnianej.


  Na rynku jest dostępnych tyle różnych obiektów, że faktycznie można zbudować całe miasto. 




i wiele wiele innych.